Muszę przy tym przyznać, że zawsze patrzyłam z nutką zazdrości na szykowne i klasyczne stroje brytyjskich uczniów, przy których efekt naszej rodzimej reformy szkolnictwa wypadł (pomijając nieliczne wyjątki) co najmniej kiepsko. Zamiast eleganckich i dobrze skrojonych mundurków zaserwowano szaro-bure, bezkształtne i workowate bluzki / bluzy / kamizelki, często gorsze nawet od granatowych nylonowych fartuchów, jakie przyszło mi nosić na początku mojej edukacji, w latach 80..
A przecież nie zawsze tak było! Oglądając zdjęcia z początku XX w., zwłaszcza z okresu dwudziestolecia międzywojennego, podziwiać można urocze plisowane spódniczki, fartuszki z ramiączkami skrzyżowanymi na plecach, czy też uniformy inspirowane stylem marynarskim. Do tego białe podkolanówki, wielka kokarda we włosach, gustowne berety...
źródło: SPPW1944
Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach liczy się wygoda i praktyczne podejście do ubioru, a białe wykrochmalone kołnierzyki i krawaty nie znalazłyby zbyt wielu zwolenników, w dodatku istotny jest też czynnik ekonomiczny... ale mimo wszystko - czyż nie byłoby piękniej, gdybyśmy na polskiej ulicy obserwowali dzieci ubrane na wzór angielskich czy japońskich? Przecież nierzadko jest to kwestia odpowiedniego projektu, kroju, użytych deseniów i kolorów, a nie tylko ceny.
Wracając do mojego "szkolnego" zestawu - sukienkę kupiłam w ubiegłym roku, dzięki wpisowi Vintage Girl - przyznaję się bez bicia :-) Gdyby nie ten post, prawdopodobnie nie zwróciłabym uwagi na nieznaną mi dotąd markę Click Fashion. Pod spodem bluzka pamiętająca czasy studenckie - okres kiedy w mojej szafie dominującym kolorem była czerń, ewentualnie fiolet oraz bordo. Lakierki w stylu Mary Jane wylicytowałam za grosze na Allegro - bardzo podobne buty miałam w 7. klasie podstawówki - zamszowe, granatowe z białą lamówką, na 5 cm słupkowym obcasie - nigdy ich nie zapomnę! Na koniec moja perełka - kuferek z lakierowanej skóry pochodzący z torebkowego nieba, czyli internetowego SH Vintage Style.
Vintage Cat nosi:
* sukienka w szkocką kratę / tartan dress - Click Fashion %,
* czarna bluzka / black blouse - targ / marketplace,
* granatowe czółenka Mary Jane / navy blue Mary Jane high heels - Dunnes %,
* czarny kuferek vintage / vintage black handbag - Vintage Style,
* czarna spinka - kokarda / black bow hair clip - I am.













Szkoda, ze bardziej nie wyeksponowalas szwu na ponczosze (?) :)
OdpowiedzUsuńO, widzę że bystre oko masz :) Szew faktycznie jest, ale na zdjęciach wyszedł ledwo widoczny.
UsuńNiestety muszę Cię zmartwić - to nie nylony, ale zaledwie ich namiastka - zwykłe rajstopy udające pończochy FF...
Bystre oko... Jak sie wie na co i gdzie spojrzec, to jest latwiej ;)))
UsuńNa nylonach byloby zdecydowanie latwiej, bo tam jest tez ladna "reinforced heel"
O tak, też mi się podoba ten uroczy "detal". Jednak moje pierwsze nylony będą raczej typu NHT - łatwiej zakamuflować ewentualnie źle dobrany rozmiar (no i cena jest niższa).
UsuńNiestety nie zawsze dopasowanie NHT gwarantuje trafiony zakup FF'ow... Lepiej np. kupic RHT takiej firmy jak www.touchable.co.uk albo www.secretsinlace.com albo www.christel.co.uk i potem kupic taki sam rozmiar FF (swoja droga RHT sa fajniejsze od NHT - jak dla mnie)
UsuńPończochy czy rajstopy ze szwem to subtelny choć zawsze atrakcyjny dodatek. Ale w połączeniu z tak zgrabnymi łydkami to po prostu jakiś kosmos - aż ciężko oderwać wzrok :). Czy to jakiś haczyk żeby przykuć czytelnika na dłużej do bloga? ;).
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Marek
Zważywszy, że najczęściej blogi "modowe" odwiedzają kobiety*, haczyka żadnego nie ma, spokojnie ;) Pozdrawiam i dziękuję za wizytę!
Usuń* aczkolwiek ostatnio zaczynam mieć wątpliwości, sądząc chociażby po powyższych komentarzach...