Ilekroć przeglądam stare zdjęcia narciarzy na stoku, zastanawiam się nad funkcjonalnością ich strojów, zwłaszcza wełnianych swetrów - owszem, wygląda to niezwykle szykownie i elegancko, jednak osobiście nie wyobrażam sobie uprawiania zimowych sportów w takim ubiorze:
Uwielbiam natomiast codzienne zestawy inspirowane alpejskim stylem i bardzo często powielam ten motyw (klik!). Jednocześnie mam przeczucie, że jest to coś charakterystycznego dla mojego wizerunku, coś w czym czuję się naprawdę dobrze i co nigdy mi się nie znudzi - zapewne wiecie, co mam na myśli ;-)
P.S. Let it snow! :-)
Vintage Cat nosi:
* sweter / jumper - Orsay,
* brązowe aksamitne spodnie / brown trousers - Orsay %,
* brązowa torebka / brown handbag - Avon,
* sznurowane kozaki / lace-up boots - DAWID %.













Tylko brać deski - narty i śmigać po stokach. No może jeszcze kurtka, czapka i rękawiczki by się przydały. Wpisujesz się idealnie w klimat czarno - białych zdjęć. Tycek też... Pierwsze zdjęcie super! Buziaki!!!
OdpowiedzUsuńOj nie - na narty to ja się ubieram dużo cieplej - polar i golf to podstawa ;)
UsuńDziękuję w imieniu swoim i Tycjana ^.^
Zapomniałam dodać, bardzo podoba mi się nowe tło...
OdpowiedzUsuńDziękuję, ale jeszcze muszę popracować nad wyglądem bloga. Sama nie wiem, czego szukam ;)
UsuńW 100 % oddałaś klimat tamtych, starych zdjec. Brawo:-)
OdpowiedzUsuńStarałam się ;) Dzięki!
UsuńUroczy sweterek. I jaki fajny śnieżek! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Śnieg to zasługa "autoefektów". Nie mogłam się powstrzymać ;)
UsuńMiałam dosyć długo w swojej garderobie sweter w śnieżki z lat 40-tych. Niestety zostawiłam go w domu rodzinnym i przepadł bez wieści...Cudnie wyglądasz! Szkoda, że nie znamy się osobiście bo wczoraj zdobyłam przedwojenne kijki a w piątek mam jeszcze obiecane stare narty...Z chęcią bym Ci pożyczyła do sesji! ;)
OdpowiedzUsuńFajne kozaki w kolorze czarnym pasowałyby nawet do wiktoriańskiej stylizacji!
Jejku, szkoda że takie cacko przepadło :(
UsuńCo do starych nart - mam możliwość wypożyczenia u sąsiada :) KLIK!
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa!
Ślicznie Ci w tym kolorze! :) A u nas już od kilku dni nie ma ani śladu po śniegu i tylko piękne słońce świeci :D
OdpowiedzUsuńDziękuję! U mnie też już wiosennie, zdjęcia były robione pod koniec stycznia...
UsuńPrześliczne jest pierwsze zdjęcie. Uroczo wyglądasz w tym sweterku.
OdpowiedzUsuńCo do ubioru na nartach, to myślę, że w Alpach, gdzie jest mnóstwo śniegu i można jeździć nawet do maja, można śmiało śmigać w samych bluzach. Pewnie tak było z tymi swetrami dawniej.
Pozdrawiam cieplutko :):):)
Bardzo możliwe :) BTW - marzę, żeby kiedyś poszusować w Alpach, ehh...
UsuńDziękuję i pozdrawiam!
Śliczny sweterek! Takie wzory kojarzą mi sie bardzo z Norwegią, brakuje tylko renifera, ale jest kot więc jestem usatysfakcjonowana :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńHaha :) Tycjan dziękuje za zainteresowanie ^.^
UsuńPozdrawiam!
Łał, łał, łał - świetnie wyszło Ci zestawienie ciuchów na wintydżową narciarkę.
OdpowiedzUsuńWintydżowa narciarka - świetny pomysł na tytuł posta :) Dzięki Emnildo!
UsuńŚliczny masz ten sweterek, a takie alpejskie, czy norweskie wzory dzianiny są ponadczasowe :)
OdpowiedzUsuńO tak! Pamiętam te wzory jeszcze z starych gazetek z robótkami ręcznymi mojej mamy. Teraz sweterki w norweskim stylu są obecne w niemal każdej sieciówce, ale i tak marzy mi się jakiś hand made :)
Usuńdobrze czujesz...bo naprawdę fantastycznie wyglądasz w takim zestawie! strasznie mi się błękit sweterka podoba..i te brązy do niego:))
OdpowiedzUsuńteż się zastanawiam jak Ci ludzie kiedyś żyli bez puchowych kurtek i polarów:D
Dziękuję! Bardzo lubię połączenie błękitu z brązami/beżami :)
UsuńCo do swetrów - trzeba wziąć pod uwagę, że były wełniane, a nie akrylowe ;) Tak czy inaczej, wolę współczesną odzież narciarską...
A ja z innej beczki - masz świetną fryzurę! Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńSweterek jest uroczy, jak i cała stylizacja, która idealnie pasuje do tego olśniewającego, zimowego krajobrazu za twoimi plecami. A u mnie śnieg już stopniał :(
Ogromnie dziękuję! Fryzury wziąć sprawiają mi najwięcej kłopotu, ale przynajmniej opanowałam robienie "loczka" ;D
UsuńP.S. U mnie też już prawie nie ma śniegu :(
Zawsze zastanawiało mnie jakim cudem oni wtedy nie marzli...mieli zazwyczaj tak jak piszesz, wełniane swetry i najwyżej jakiś płaszczyk na wierzch. Jak ja idę teraz na narty, to mam na sobie naprawdę wiele warstw i wcale to nie wygląda szykownie -.- Przy okazji mam nadzieję, że jak w temacie posta, zacznie padać śnieg, bo u mnie niestety już się stopił :(
OdpowiedzUsuńJa też zawsze ubieram się bardzo ciepło na narty - podstawa to dobra kurtka z nieprzemakalnego materiału.
UsuńCo do śniegu - u mnie też już resztki, a na stokach bardzo cienka warstwa. W tym roku jeszcze ani razu nie szusowałam :(
Ja też nie bardzo wiem, jak oni w takich sweterkach jeździli na nartach....Ty wyglądasz w tym zestawie ślicznie, podoba mi się kolor i te buty...super...piękna zima....u mnie robi się coraz bardziej wiosennie....pozdrawiam....miłego dnia...
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję!
UsuńSznurowane kozaki uwielbiam - ale to chyba widać ;)
P.S. Pozdrawiam, u mnie też już wiosenna aura...
Piękna stylizacja!
OdpowiedzUsuń