środa, 24 lipca 2013
Mexico City
Być może pamiętacie moją fascynację wiosenno-letnią kolekcją Leny Hoschek, która w tym sezonie inspirowała się kulturą Meksyku?
Niestety produkty tej marki są dla wielu nieosiągalne, a w sklepach próżno szukać tańszych odpowiedników.
Nie oznacza to jednak, że nie można "przemycić" choć odrobiny środkowo-amerykańskiego klimatu w letnich zestawach :-) Zresztą... "odrobiny"? Ta spódnica to przecież Meksyk w czystej postaci!
Są kaktusy, fasady malowniczych domków, intensywne kolory, a nawet mieniące się w promieniach słońca cekiny, których zazwyczaj unikam, ale w tym przypadku zrobiłam wyjątek:
W kolekcji Leny pojawiło się sporo pomarańczu, więc nie zawahałam się założyć butów właśnie w tym odcieniu. Kolor koszuli nawiązuje z kolei do jednej z barw narodowych Meksyku.
Niestety tylko otoczenie coś mało meksykańskie... ale ostatecznie lepsze, aniżeli nudny balkon z czereśnią w tle ;-)
Vintage Cat nosi:
* zielona koszula / green shirt - F&F %,
* spódnica szyta z koła / cirkle skirt - Mix Nouveau (second hand),
* pomarańczowe koturny / orange wedges - CCC,
* pleciony kuferek / woven basket handbag - Vintage Style,
* biała opaska / white headband - H&M,
* bransoletki / bracelets - no name.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)














Spódnicy szczerze zazdroszczę - jest przepiękna :)
OdpowiedzUsuńPiękne, kolorowe, bardzo soczyste zdjęcia. Bardzo ładnie Ci w takich kolorach i kroju spódnicy. Skojarzenie z Meksykiem bardzo trafne! Miejsce scenerii zachęca do spaceru. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa i pozdrawiam!
UsuńZdjęcia bardzo meksykańskie! :) Spódnica jest piękna, zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńMiło mi, że się podobają :)
UsuńMeksyk jest dla mnie miejscem wymarzonej podróży. Jestem zafascynowana postacią Fridy Kahlo i jednocześnie jej wizerunkiem. Podobnie lubię ukwiecone kościotrupy, bo to również inspiracja Meksykiem i ich świętem zmarłych. Ciągle planuję sesję w jej klimacie, tylko brakuje mi czasu. Namalowałam sobie kiedyś autoportret inspirowany jej malarstwem i namalowałam kiedyś reprodukcję jej obrazu, ucząc się techniki mokrego fresku, po prostu mam bzika;)))
OdpowiedzUsuńNie do końca natomiast czuję klimaty wnętrzarskie inspirowane kulturą meksykańską.
Świetnie że założyłaś pomarańczowe buty, bo one dodają życia, a Meksyk jest pełen kolorów i radości!!! Spódnicy zazdroszczę, jest wyjątkowo zjawiskowa!
O tak, kultura Meksyku jest niezwykle ciekawa i inspirująca - również kocham te klimaty :)
UsuńWypoczynek nad Morzem Karaibskim - marzenie...
Dziękuję za odwiedziny i mile słowa!
Spódnica świetna, bluzka w ulubionym przeze mnie odcieniu zieleni, świetnie wyglądasz...pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńZieleń to też mój ulubiony kolor :)
UsuńBardzo dziękuję i pozdrawiam!
Niesamowicie pięknie wyglądasz ;-). Doskonały zestaw i znakomite posty; z prawdziwą przyjemnością obserwuję ;-).
OdpowiedzUsuń