...czyli tradycyjne świąteczne pierniczki ze Szwecji. Nadzwyczaj aromatyczne (imbir, goździki, cynamon ♥), dość słodkie i bardzo kruche. Podczas ich pieczenia w kuchni unosi się intensywny zapach pomarańczy :-)
Niestety ciasto jest dość klejące i stwarza niemałe problemy przy wałkowaniu oraz przenoszeniu na blachę - trzeba naprawdę obficie posypywać mąką stolnicę i wałek.
Druga kwestia - foremki. Łosie niewątpliwie wyglądają świetnie... ale spora część populacji ginie lub traci kończyny/poroże podczas zdejmowania z blachy - ku zadowoleniu domowników, którzy w mig pochłaniają nieudane egzemplarze :P
Tak czy inaczej nie zrażajcie się, bo ciasteczka są naprawdę smaczne. Przy okazji polecam ubiegłoroczny wpis z przepisem na Pierniczki korzenne.
Składniki:
- 225 g masła
- 300 g cukru (może być brązowy)
- 1 jajko
- 15 ml melasy (1 łyżka)
- 60 ml soku pomarańczowego
- 2 łyżeczki otartej skórki pomarańczowej
- 440 g mąki
- 2 łyżeczki sody
- 2 łyżeczki cynamonu
- 2 łyżeczki imbiru
- 2 łyżeczki mielonych goździków
Wykonanie:
1. W misce ubij masło z cukrem. Dodaj jajko, melasę, sok pomarańczowy i skórkę. W osobnej misce wymieszaj mąkę, sodę, cynamon, imbir i goździki. Mieszankę dodaj do pierwszej miski.
2. Dokładnie wyrób ciasto i rozwałkuj je na grubość około 3-4 mm (mocno podsypując mąką stolnicę i wałek). Powycinaj kształty i przenieś ostrożnie pierniczki na blachę posmarowaną margaryną.
3. Nagrzej piekarnik do 190°C, piecz około 6 min., aż do delikatnego zarumienienia ciasta.
Gotowe Pepparkakor przechowuj w szczelnie zamkniętej puszce.











Już czuję ich smak i zapach... Widzę, że się napracowałaś nad tymi cudami - słodasami, ale efekt jest, więc warto było. Sweterek wpisał się fantastycznie w klimat świąteczny, no i piękna retro fryzurka, w której bardzo Ci do twarzy. Buziaki.
OdpowiedzUsuńNie zaprzeczam - napracowałam się, zwłaszcza że zrobiłam podwójną porcję ciasta... która nie chciała się skończyć ;D
UsuńA fryzurka? Daj spokój, daremna po całym dniu pieczenia :P Wszystkie loki mi się rozprostowały :/
Foremki z Ikea, też je mam. Robiłam tradycyjne pierniczki i łoś od razu miał zjedzone kończyny, ale ... przez mojego kota :))
OdpowiedzUsuńHaha, dobre! :D
UsuńOj! Jakie śliczne ciasteczka, pachnie aż tu, u mnie...masz piękny sweterek...pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńDziękuję! Mam słabość do norweskich motywów ;)
Usuńnie cierpię pieczenia i gotowania...ale na kogoś gotującego lubię patrzeć:))) a Ty wyglądasz jak z obrazka!!!
OdpowiedzUsuńHehe :D Wiesz... zasadniczo to ja też wolę się przyglądać, niż samej gotować ;) Ale z drugiej strony lubię jeść, więc... co zrobić ;)
UsuńDzięki!
ja też lubię jeść:D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMmmmm, mniam:)
OdpowiedzUsuńNigdy nie mam dość czasu by robić takie fajne rzeczy:)
W zeszłym roku chciałam skleić piernikowy domek i poparzyłam palce, bo zamiast do cukru w cukierniczce, wsadziłam palce do rozpuszczonego na gorącej patelni cukru, zrobiłam sobie cukrowe palce i umierałam z bólu...Trochę mi się odechciało;) Wolę proste ciasto fasolowe i wypiekany w domu chlebek;)
To niestety prawda - pieczenie wymaga czasu... którego w grudniu zazwyczaj brakuje :/
UsuńP.S. W ikei co roku na Święta są fajne piernikowe domki ;)