sobota, 8 grudnia 2012
Black Vintage Cat
Klasyczna moda obfituje w sprawdzone zestawienia kolorów i deseni. Jednym z przykładów takich ponadczasowych połączeń jest czerń w towarzystwie panterki / lamparcich cętek.
Doskonale wie o tym Dita von Teese, która bardzo często wykorzystuje ten motyw:
Muszę przyznać, że dosyć długo i mozolnie kompletowałam podobny zestaw, mimo że jego ogólne wyobrażenie, jak i załączone zdjęcia Dity miałam w głowie od bardzo dawna. Można więc śmiało powiedzieć, że jest on w całości spełnieniem moich marzeń, bo wszystko jest dokładnie takie, jak pierwotnie sobie to zaplanowałam.
Zaczęło się od czarnego trencza: miał być do kolan, wiązany w pasie i koniecznie rozkloszowany. Idealny model znalazłam wczesną wiosną na przecenie w Mohito. Panterkową apaszkę wypatrzyłam na targowisku za 15 zł (identyczne w sieciówkach są przynajmniej dwa razy droższe ;-). Jesienią udało mi się kupić pasujące czółenka. Całość uzupełniłam dobrze już znanym kuferkiem z SH oraz beżowym kapeluszem z szerokim rondem, który miał okazję zaprezentować się na blogu tutaj.
Vintage Cat nosi:
* czarny trencz / black trench coat - Mohito %,
* beżowy kapelusz / beige hat - Reserved %,
* panterkowa apaszka / leopard print scarf - targ / marketplace,
* czółenka w lamparcie cętki / leopard print high heels - Blink,
* jasnobrązowy kuferek vintage / vintage light brown handbag - Vintage Style.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)















legs in black - to jest to!
OdpowiedzUsuńLubię :)
UsuńIdealny, przemyślany zestaw. Wspaniale, że wszystko tak ci się udało dobrać :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Skorpionice już tak mają - jak sobie coś ubzdurają, to nie spoczną, dopóki nie zrealizują celu ;)
UsuńBardzo lubię styl Dity, ale nie ten na scenie, czy na wielkich galach, ale ten prywatny właśnie :)
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądasz w tym płaszczyku :)
pozdrawiam
Mi też najbardziej podobają się "codzienne" zestawy Dity i z wiadomych względów tymi najczęściej się inspiruję.
UsuńNiemniej galowe stroje również trafiają w mój gust - szkoda tylko, że okazji brak na takie wyjścia ;)
A scena - wiadomo, rządzi się oddzielnymi prawami. Dla mnie zupełnie inny świat, który mogę co najwyżej popodziwiać :)
Dziękuję za odwiedziny i również pozdrawiam!