No i stało się - piękna, ukochana przeze mnie polska złota jesień jest już wspomnieniem. Nastał smętny, szaro-bury okres przejściowy, przepełniony deszczem, mgłą i przeszywającym zimnym wiatrem. Człowiek ma ochotę zwinąć się w kłębek i zaszyć w ciepłym domu z kubkiem grzańca bądź czekolady...
Dziś - zupełnie wbrew chronologii i logice - drugie (nie-zimowe) wcielenie płaszczyka w kratkę, tym razem w towarzystwie niskich czółenek i kapelusza kupionego tak dawno, iż nie jestem do końca pewna, jakiej jest marki (obstawiam, z prawdopodobieństwem sięgającym 90%, że to Orsay). Istotne jest, że od tego momentu stałam się wielbicielką wszelakich nakryć głowy.
Siedząc na parkowej ławeczce, czułam się niemal jak łączniczka z "Czasu Honoru" ;-) Swoją drogą szalenie podobają mi się kapelusze, jakie noszą bohaterki serialu - zwłaszcza Wanda Ryszkowska i dr Maria Konarska. Marzę, żeby podobne modele zasiliły kiedyś moją skromną kolekcję...
Vintage Cat nosi:
* płaszczyk w kratkę / check coat - H&M,
* szary kapelusz "fedora" / gray fedora hat - Orsay,
* bordowe czółenka Mary Jane / burgundy Mary Jane high heels - Dorothy Perkins %,
* brązowa torebka / brown handbag - Avon.










A mi szalenie podobają się kreacje prezentowane na blogu. I to że potrafi Pani "opowiadać" o modzie retro, bez rozbierania się do "rosołu".
OdpowiedzUsuńTak trzymać! :).
pozdrawiam
Marek
Dziękuję - cieszę się, że trafiłam w gust :) Z całą pewnością będę trzymać raz obrany kurs, nie przewiduję odstępstw od klasyki ani żadnych "haj feszyn ałtfitów" - choćby nie wiem jak nudne i przewidywalne miały być moje zestawy ;)
UsuńJednocześnie muszę uczciwie przyznać (co zresztą zawsze podkreślam), że mi bardzo odpowiada różnorodność i wielość stylów na odwiedzanych blogach (o czym świadczy choćby ich lista po lewej stronie) oraz to, że poszczególne osoby interpretują szeroko rozumiane pojęcie "retro" na swój własny sposób. Dzięki temu jest ciekawej - przynajmniej moim skromnym zdaniem.